W jednym z ostatnich filmów Budda wraz z ekipą postanowił przyciągnąć uwagę widzów, stosując szereg ryzykownych akcji. W jednej z nich driftowali na śniegu gruzowatym BMW, które ostatecznie wylądowało w zamarzniętym jeziorze. Cała sytuacja prawie zakończyła się tragedią, gdyż dwóch mężczyzn w samochodzie musiało zostać uratowanych przez fińską straż pożarną, która wysłała nawet nurka i pogotowie. Niestety, zamiast potępienia za narażenie życia innych, Budda i jego ekipa chwalą się tą niebezpieczną akcją.
W innym przypadku youtuberzy postanowili wynająć psi zaprzęg. Niestety, podczas ich nieodpowiedzialnego podejścia, psy uciekły, a ekipa nie odzywała się przez kilka godzin. Mimo poważnej sytuacji, nie szukano ich bo uznano to za żart, bo psy wróciły do bazy bez nich.
Inną kontrowersyjną sytuacją było przeprowadzenie żartu z podpięciem kanistrów z benzyną. W efekcie takiego "pranku" na dywanie w hotelu wylała się substancja łatwopalna, co mogło doprowadzić do poważnego pożaru. Ten niebezpieczny żart mógł zakończyć się tragicznie.
Ostatnim incydentem wartym wspomnienia było nielegalne wejście na zamknięty most, gdzie następnie odpalono spadochron w samochodzie. Kolejna niebezpieczna sytuacja, której protagoniści udali przed organami ścigania, że to nie oni byli sprawcami. To zdarzenie tylko zacieśniło atmosferę kontrowersji wokół działalności tego youtubera.